sobota, 23 listopada 2013

Prolog

Nazywam się Violetta, mam 22 lata. Moja historia rozpoczęła się w Buenos Aires, w studiu, pełnym miłości i intryg. W magicznym miejscu.

-Tato!- krzyknęłam do ojca ze strychu. Słyszałam jak wchodzi na schody. 
-Co się stało?- pyta zdezorientowany, otwierając drzwi pomieszczenia. Pokazałam mu teksty piosenek mojej mamy. Usiadłam przy białym pianinie i zaczęłam grać tekst ''Habla si puedes''. Mój tata wzruszył się i popłakał. Ja też uroniłam kilka łez. Oboje wspominaliśmy wspólne chwile, aż nagle przypomniało mi się, że oprócz tekstów, znalazłam ciekawą ulotkę.
-Tato, spójrz.- podałam ją. Ojciec przyglądał się napisowi ''Studio 21'' z godzinę. Postanowiłam przerwać panującą ciszę.- Sprawdzałam stronę tej szkoły w internecie. Mogłabym się tam zapisać na egzaminy, tylko musisz wyrazić zgodę.- oznajmiłam. Tata pokiwał głową.
-Violetto, będziesz mogła tam uczęszczać, ale pod jednym warunkiem.- powiedział, a ja pisnęłam z radości.- Znajdę ci guwernantkę i będziesz musiała się dobrze uczyć.- odparł, a ja go przytuliłam. Kilka minut później ojciec kazał mi iść i zapisać się na egzaminy. Z ochotą wyszłam z domu. Przeszłam przez śliczny park. Doszłam do tego cudownego miejsca. Kiedy weszłam do środka, usłyszałam różne melodie, które sprawiły, że zaczęłam tańczyć. Nawet nie zauważyłam, gdy tańczyłam na środku ogromnej sali z jakimiś chłopcem i dwoma dziewczynami. 
-Jestem Francesca, a ty?- spytała brunetka.
-Violetta.- rzuciłam. Uśmiechnęłyśmy się.
-To jest Maxi, a to Camila.- mówiła. Po akcencie poznałam, że to włoszka.- Chcesz zapisać się do studia?- spytała po chwili. 
-Tak. Muzyka to moje życie.- oznajmiłam. Nagle Maxi mruknął pod nosem. Odwróciłam się, by zobaczyć co przykuło uwagę Camili i Maxiego. Do studia weszła jakaś blondyna, dwóch brunetów i brunetka, rozsiewając strach uczniów.- Kto to?- zapytałam, pokazując palcem blondynkę.
-Ludmiła, podła, wredna tarantula.- wyjaśniła Fran, gdy Ludmiła dotknęła jej ramienia.
-O darling, jesteś taka zazdrosna o moją popularność...- mówiła, gdy nagle Francesca jej przerwała.
-Twoją popularność?! Wszyscy się ciebie boją! Chcesz wiedzieć czemu...?
-Dziewczyny!- krzyknął mężczyzna, podchodząc do Ludmi i Fran.- Nie kłóćcie się!- rozkazał. Obie poszły w przeciwne strony.- Ty zapewne jesteś Violetta.- powiedział do mnie, podnosząc brew. 
-Tak, ale skąd pan to wie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz